Kategorie: Wszystkie | Moje artykuły | Myśli (nie) złote | Zasłyszane
RSS
niedziela, 16 marca 2014

Odpowiedź: trzeba być fajną kobietą.

Prawda jakie to proste?

Pogoda pod psem, pada od rana. Wczoraj o mało mnie nie zdmuchnęło z ulicy jak wracałam z zakupami. Głowa mnie boli, troszkę odpoczęłam i jutro znowu do kieratu. Nie chce mi się, ale co zrobić, pracować trzeba. Nie zaczęłam szukać nowej pracy i zastanawiam się czy to ma sens? Tu mam etat i stabilizację, choć pieniądze małe. W moim wieku to raczej kobiety zwalniają niż zatrudniają...

Kot mój w dodatku od 20 lutego gdzieś zniknął. W czwartek pojawił się, brat go widział na podwórku. Znaczy żyje, nie zdechł, gołębiarz go nie zastrzelił ani samochód nie przejechał. W piątek rano się pojawił. Chciałam go złapać, ale od razu mi przez otwarte okno uciekł, a potem nie dał się zwabić na puszkę i z rąk mi się wyrwał. Dziwnie jakoś się zachowywał. Jak nie on. Muszę go w tym roku wysterylizować, ale jak skoro złapać się nie daje?

środa, 12 marca 2014

 

A to nowa piosenka byłego kolegi z pracy, który w przedostatnim X- Factorze zajął drugie miejsce, choć powinien wygrać. I wierzcie lub nie- nadal jest tak samo sympatyczny jak był, niezmanierowany. Ostatnio jak wpadł do nas do firmy przywitał się ze mną jak zwykle- buziakiem ;) Zdecydowanie wolę to niż wyciąganie jęzora brzuchatych panów po 50tce ;)

sobota, 08 marca 2014

 

W tłumaczeniu oznacza to: kobiety stanowią 50% populacji, wykonują 66% pracy, dostają 10% zysków i posiadają 2% własności. Więc Wypchajcie się ze swoimi kwiatkami i czekoladkami. Chcemy połowy władzy i pieniędzy, a czekoladki kupimy sobie same!

O ile nie jesteśmy na diecie ;)

środa, 05 marca 2014

Wczoraj oddali mi komputer- w sumie nie wiadomo co się zepsuło, może microkarta zrobiła zwarcie, ale w każdym razie działa. Będę więc pisać.

poniedziałek, 24 lutego 2014

W piątek wybitnie nieudana firmowa odbyła się. Piszę dopiero teraz, bo w niedzielę osobiście zepsułam swój komputer. Kto wie czy nie walnęłam (dosłownie) płyty głównej usiłując wytrząsnąć z czeluści potwora karty micro sd ze służbowego aparatu fotograficznego. Po kiego diabła wcisnęłam to tam na siłę? Chyba mnie omamiło.

Impreza była nieudana, bo najpierw M. mnie spoiła orzechówką wypitą na pusty żołądek (ostatni posiłek jadłam o 11- bułka w pracy), a potem przerwa na nagrody i wręczanie dyplomów, win i prezentów beznawet przerwy kawowej. Na kolację wypiłam kieliszek wina i już byłam gotowa. Dzisiaj okazało się, że w międzyczasie był jakiś epizod z whisky, którą dostałyśmy ponoć od jednego z agentów w prezencie, jakieś zdjęcia mi M. robiła (nie wiem po co), ale ja już tego nie pamiętam. Na kolacji było już w miarę OK, ale po tym winie mnie ścieło z nóg i poszłam spać. I to rozsądnie chyba, bo nie wiem co by było jakbym wypiła tego wina więcej.

Tak się kończą wyjazdy firmowe- zawsze za dużo alkoholu, bo normalnie ja przecież tyle nie piję. W dodatku mieszanie tych alkoholi nie było dobrym pomysłem. A dwa tygodnie pracy po 10 godzin spowodowało, że byłam przemęczona i padłam jak kawka. Rano nie byłam w stanie zjeść śniadania i mdliło mnie nawet po zielonej herbacie, ale ja już tak mam po alkoholu. Nic nie zjadłam i jak wróciłam do domu to już było OK.

I tak nie zatańczyłam ani razu, a M. mi wypomina, że dałam plamę. A kto mnie poczęstował orzechówką? Sama prawie nie piła, bo była jeszcze na antybiotykach po chorobie.

Następna impreza dopiero za rok, ale do tego czasu mam nadzieję, że zmienię pracę na inną.

czwartek, 20 lutego 2014

Mimo mojego n\braku czasu trudno nie zauważyć wydarzeń na Ukrainie. My jedziemy sobie świętować, a tam ludzie giną... I pomyśleć, że u nas mogło być tak samo- 25 lat temu zamiast się dogadywać przy Okrągłym Stole mogliśmy się nawzajem wystrzelać. A teraz w środku Europy w świetle kamer, na oczach świata ukraińskie władze strzelają sobie do swoich obywateli. Za komuny można przynajmniej było łudzić się, że świat nie za bardzo wie co się u nas dzieje. Owszem były przecieki, relacje uciekinierów, artykuły zagranicznych dziennikarzy. Ale teraz na Ukrainie wojna domowa odbywa się online i nawet to nie powstrzymuje władz...

Jakoś mnie w tej sytuacji nie cieszy jutrzejsza impreza- podsumowanie roku. Tam ludzie giną, a my się będziemy bawić...

środa, 19 lutego 2014

M już drugi tydzień jest na L-4. Ropne zapalenie migdałów. Ja wychodzę z domu po szóstej, wracam o wpół do ósmej i mam powoli dosyć. W piątek mamy podsumowanie roku, a ja nawet się nie mam specjalnie w co ubrać i ochoty na imprezę też. Najchętniej zamiast gdzieś tam jechać i zarywać sobotę pojechałabym do domu po prostu spać. I tak pewnie długo nie posiedzę bo jak ktoś wstaje tak wcześnie tak jak ja to o jedenastej wieczorem jest już nieżywy. Dobrze, że czytać mogę w pociągu i wiadomości mam w internecie, bo inaczej w ogóle bym nie wiedziała co się na świecie dzieje....

piątek, 14 lutego 2014

Jestem dzisiaj tak zmęczona i boli mnie głowa, że choćby przyjechał książę na białym koniu i w lśniącej zbroi z bukietem najczerwieńszych róż i klęczał na oba kolana z godzinę to bym mu odmówiła. Idę spać!

poniedziałek, 10 lutego 2014

Dzisiaj padł nam w biurze piec CO. Dogrzewałyśmy się farelkami- dwiema na całe biuro. O 17 wygoniłam wszystkich i poszłam do domu. Mam nadzieję, że się nie przeziębię. Wystarczy, że M chora i nie zanosi się na ozdrowienie. Dobrze, że na dworze plusowa temperatura, bo inaczej można by zamarznąć. Pompę do pieca mają niby zamontować jutro z rana, ale i tak dzień minie zanim wyziębiony budynek się nagrzeję. Chrzanię procedury- jutro ubieram ciepły golf i dżinsy, nie zamierzam marznąć.

A miał być taki przyjemny wpis o nieprzyjemnym wyznaniu, które poczynił mi znajomy: że miał ze mną erotyczny sen. Na szczęście wyznanie poczynił na Facebooku, co oszczędziło mi dodatkowego zakłopotania. Poczułam się molestowana. W dodatku on mi się wcale, a wcale nie podoba, ma miłą żonę i córkę i nawet go do tej pory szanowałam za pasję (prowadzi niezależne radio internetowe). A tak to będę chyba musiała ograniczyć kontakty. Nie wiem czy to internet prowokuje ludzi do tak nadmiernej szczerości? JA swoje sny zatrzymuję dla siebie.

A teraz idę do łóżka, wygrzać się. Na szczęście u mnie Co działa. Mam zamiar zapaść w głęboki, całkowicie nieerotyczny sen ;)