Kategorie: Wszystkie | Moje artykuły | Myśli (nie) złote | Zasłyszane
RSS
sobota, 17 maja 2014

Zgubiłam wczoraj telefon komórkowy. Dopiero w pracy zorientowałam się, że chyba zostawiłam go w pociągu. Zadzwoniłam od raz na stację, ale niestety nikt go nie oddał. Trudno się dziwić- wprawdzie używany (bo roczny), ale za to Samsung Mini II, dotykowy... Zadzwoniłam dwa razy z nadzieją, że może ktoś go podniósł i odbierze, ale nadzieja matką głupich... Zablokowałam go, potem przyszło mi do głowy, że mam tam pocztę i FB, pozmieniałam wszędzie hasła, a na końcu uświadomiłam, że straciłam wszystkie kontakty, zdjęcia, dane mojej aplikacji do biegania, program do nauki francuskiego.... No i teraz czuję się jakby mi ukradli przyjaciela.

Mam w domu starą Nokię, pewnie duplikat karty SIM dostanę, ale do dobrego się człowiek szybko przyzwyczaja. O nowy aparat będę się mogla starać dopiero w przyszłym roku :(

Poprosiłam wprawdzie o dostęp do monitoringu pociągu, ale raczej się nie znajdzie. Mogę ewentualnie zgłosić kradzież i zablokować numer IMEI w salonie, ale przecież nikt mi go nie ukradł tylko sama zostawiłam na siedzeniu...

środa, 14 maja 2014

Dzisiaj nasz prezes napisał maila, że nasza korporacja jest tak piękna i łaskawa, że jutro przyłącza się do akcji "dwie godziny dla rodziny". Nic tylko bić pokłony. Nie zmienia to jednak faktu, że jest typową korporacją: wyżyma ludzi niczym pranie, wykorzystuje ich talenty, a potem pozbywa się bez skrupułów. W dodatku wszystkim rządzą układy. Niedawno pozbyto się świetnej menedżerki od grupówek, bo przyszedł nowy szef sprzedaży i już mu nie pasowała. Jej następca to oczywiście facet, ale za to będzie nie menedżerem tylko dyrektorem. My dostałysmy firmowe koszule i apaszki wraz z prikazem, że noszenie jest obowiązkowe. Zapowiedziano też wymianę komputerów na nowe i fajne, bo stare nadają się na złom. Tylko, że te nowe będą podłączone do sieci i jakiś facio, któr zajmuje się bezpieczeństwem będzie wysyłał przyjemne maile, że weszłaś na taką to a taką nieodpowiednią stronę...

To co mi po dwóch godzinach dla rodziny, której nie mam? Wolałabym mieć wolną Wigilię. Albo chociaż podwyżkę.

wtorek, 13 maja 2014

Małe ogłoszenie:

Macie zamiar zainstalować program antywirusowy? Zdecydowaliście się na Avast? Jeśli tak to pobierzcie go z tego linka:

http://www.avast.com/get/o7RtAYSD

 

Jeśli zbiorę siedmiu znajomych, którzy z niego zainstalują Avasta, to dostanę licencję na pełen program na rok :)

 

 

 

 

niedziela, 11 maja 2014

Jestem z siebie dumna, bo i wczoraj i dzisiaj poszłam pobiegać. Postanowiłam sobie, że dość narzekania i użalania nad sobą. Nic się samo nie zrobi. Inne mogą chudną to i ja mogę. Od leżenia przed telewizorem tylko mi kręgosłup się krzywi i boli nie mówiąc o boczkach, które rosną. Wprawdzie cały bieg myślałam tylko o chwili, w której już skończę, ale warto było pokonać samą siebie. Wieczorem pomalowałam sobie pazury na czerwono, pierś do przodu i życie przede mną :)

piątek, 09 maja 2014

Wracałam sobie z pracy wczoraj po dziewięciu i pół godzinnej pracy. Wyszłam z pociągu i wtedy minął mnie Młody w samochodzie. Pokiwał mi ja mu odkiwałam. Zatrzymał się, skręcił i poczekał aż dojdę do miejsca gdzie zostawiam rower. Najpierw myślałam, że na kogoś czeka, ale okazało się, że czeka na mnie. Powiedział, że po ostatnim smsie jaki mi napisał bał się, że już mu nie odpiszę. Zaprawdę pojechał tam trochę po mnie, rozgoryczony. Pogadaliśmy o pracy. Chwilę to trwało, ale miło było tak po prostu pogadać. Zwłaszcza, że w domu co najwyżej mogę przemówić do kota.

Mam nadzieję, że nie złamię się jednak i nie spotkam z nim jak mnie poprosi.

środa, 07 maja 2014

Cisza trwa. Ciekawe jak długo?

niedziela, 04 maja 2014

Po każdej burzy wychodzi słońce, a po każdej nocy nastaje nowy dzień.

I trzeba żyć dalej.

Na razie on u siebie, ja u siebie. Zaczęłam już nawet w myślach obliczać, co bym musiała spakować i wyszły mi tego straszne jakieś ilości. Ciuchów mam trochę mniej, bo ostatnio je wyrzuciłam, ale książki, kolekcja filmów, trochę płyt, dużo kaset, misków, drobiazgów i innego syfu jak to określił mój brat. Słonik, którego dostałam od mamy na szczęście, nieczynny budzik, który wygrałam w promocji KityCat, muszelki od brata znad morza...

sobota, 03 maja 2014

Moje życie do tej pory przypominało egzystencję na wulkanie, który właśnie wybuchł. To mój brat, który właśnie postanowił mi dziś zrobić awanturę. O wszystko i nic- o gary w zlewie i kocura, który dorósł i obsikuje. Potem wypominał mi moją gównianą, kurwa, pracę i że nic nie mam i na nic mnie nie stać, a tak w ogóle to wszędzie jest syf, tylko u niego czysto. Poza tymi chwilami, kiedy jak dziś nie zdejmuje butów i dupie ma to, że to ja umyłam podłogi.

Najgorsze jest to, że ja tu sobie płaczę, a on poszedł do sąsiadów wyżalić się na mnie i pewnie dalej pić.

A kto go zbierał ze schodów parę miesięcy temu? Na drugi raz niech sobie leży do rana.

Wysłałam smsa do Bartka, on do mnie zadzwonił i rzucił pomysłem, abym wyprowadziła się do matki Pauliny, która sama mieszka. To jest jakieś rozwiązanie tylko to ja mam uciekać z własnego domu?

czwartek, 01 maja 2014

Spotkałam wczoraj rano na stacji znajomą. Rozmawiałyśmy chwilkę o pogodzie i na koniec ona stwierdziła, że na szczęście to ostatni dzień w pracy,bo zaczyna się długi weekend. Nie wyprowadzałam jej z błędu tylko uśmiechnęłam się i nie wyprowadzałam jej z błędu. Ona może ma długi weekend, ja nie. Nie wiedzieć czemu nasza przełożona stwierdziła, że oddziały mają być otwarte. Najpierw nasza korpo wysłałam informację, że ze względu na to iż wrócił przepis o wolnym dniu za święto w sobotę, niepracujące będziemy mieli dwa dni: 2 maja oraz 10 listopada. Potem Góra przysłała niewolnikom informację owszem, że dzień wolny przysługuje, ale doły sobie mają wziąć go kiedy indziej. Najlepsze w tym jest to, że centrala nie pracuje, infolinia także jest nieczynna, a my musimy przyjść.

Cóż- pan karze, sługa musi.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Byłam dzisiaj u mamy na cmentarzu. Stoję sobie i zza pomnika wygląda do mnie czarny kot. Wołam- przybiega. Kotka, przyjazna. Zaczęłam ją głaskać, ona zaczęła mruczeć i kulać się po ziemi. Moja mama całe życie była przyjazna dzieciom, zwierzętom i ludziom to i nie dziwne, że po śmierci do niej ciągną. Kotka była podobna do naszej Kitki, która dwa dni przed śmiercią mamy, która była już wówczas w szpitalu wyszła z domu i nie wróciła więcej... Też taka przyjazna i łagodna... Może to jakaś jej inkarnacja? W końcu koty mają siedem żyć...