Kategorie: Wszystkie | Moje artykuły | Myśli (nie) złote | Zasłyszane
RSS
piątek, 25 lipca 2014
czwartek, 24 lipca 2014

Mija 10 lat od założenia tego bloga. Chcialam tylko dotrwać do 30 urodzin czyli miałam 29 lat jak go zakładałam. Czas minął tak szybko i ani się nie obejrzałam, kiedy zrobiłam się stara. Wyczerpał się mój pomysł na to miejsce, tematy się powtarzają, a ja już za rok będę czterdziestką. Nie udało mi się niestety założyć rodziny, moja dotychczasowa po śmierci mamy się rozpadła, nie mam dzieci, kot ode mnie uciekł, pracę mam taką sobie i niczego się nie dorobiłam. Czas chyba zamknąć to miejsce. Nie wiem czy otworzę nowe- kto by chciał czytać wynurzenia czterdziestoletnich bab?

A tak niewinnie się zaczęło:

http://trzydziestkaa.blox.pl/html/1310721,262146,20.html?15

Żegnam Was i dziękuję za lata spędzone ze mną.

EDIT:

Jestem tylko dumna z tego, że kiedy się w gugle wpisze słowo "trzydziestka" mój blog wyskakuje na pierwszym miejscu :)

sobota, 19 lipca 2014

Jest jedenasta. Brat mój pojechał chyba do pracy. Ja siedzę już ubrana, ale z obowiązków domowych wstawiłam tylko pralkę. Na podłodze w moim pokoju leży kupa ciuchów  wywalonych z komody w poszukiwaniu jednej kiecki by Intimissi. Jak już ją znalazłam i wyprasowałam to okazało się, że nie pasuje mi do figury. Czy jest na to jakieś słowo? Niecielesna? Mój uroczy wałeczek uroczo się w niej odznaczał. Po za tym w leginsach, które do niej ubrałam, bo była za krótka było mi piekielnie gorąco. Po co je kupiłam skoro i tak ich nie noszę? Wyciągnęłam z kupy ubrań kieckę, którą kupiłam na stoisku u nas za 23 złote i która po odpruciu ramiączek okazała się być hitem. Może być i spódnicą i sukienką, więc mam takie 2 w 1. Nic więcej nie zrobiłam, a muszę jeszcze umyć lodówkę. Wynieść śmieci. A uczesałam kota nową, piękną szczotką zakupioną w Lidlu. Kot wydawał się być bardzo zadowolony i mruczał. Czy to się liczy do tych obowiązków? Deska do prasowania stoi nadal rozłożona. Gdybym mogła to bym siedziała w jeziorze i nic nie sprzątała. A tak muszę wyjść na ten skwar zrobić zakupy.

A i mam cienie pod oczami. Znaczy cienie mam na stałe- taki spadek po ojcu otrzymaliśmy z bratem młodszym (bo brat starszy z innego ojca jest, inne wady odziedziczył). Jaki korektor polecacie? Mam Maybellina jakiś, ale kończy się i potrzebuje czegoś silniej maskującego.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Szef sobie pojechał cichaczem na urlop. Kampania trwa, w firmie zamieszanie, roboty huk, a on z Niunią pojechali sobie nad morze. Szlag człowieka może trafić, zwłaszcza, że wcześniej był kładziony nacisk na nas, aby w lipcu urlopów nie brać, bo kampania. No ale są równi i równiejsi. Niunia dostała trzy tygodnie urlopu. I gdzie tu sprawiedliwość?

 

czwartek, 10 lipca 2014

Zakwalifikowałam się na Letnią Akademię kobiet Kongresu Kobiet. Jestem członkiem Stowarzyszenie KK, wprawdzie składek zapomniałam zapłacić, ale na warsztaty się dostałam. Program jest super. Mają być m.in zajęcia z autoprezentacji, przywództwa, sztuki autoprezentacji i wendo. Koszt 5 dni na Mazurach to tylko 100 zł- resztę pokrywa Stowarzyszenie.

Niestety nie pojadę na Akademię, bo urlop mam na pierwszą połowę sierpnia, a warsztaty są w drugiej. I nie mogę niestety zmienić planów, bo w drugiej połowie miesiąca na urlop idą dziewczyny.

:(

niedziela, 06 lipca 2014

Gorąco. Zrobiłam rano 20 przysiadów i to chyba koniec mojej aktywności fizycznej na dzisiejszy dzień. No chyba, że jeszcze doliczę spacer na cmentarz po mszy. Najbliższe dni także zapowiadają się gorąco, a ja na urlop liczyć mogę dopiero w sierpniu. W lipcu mamy zakaz urlopów ze względu na akcję OFE. Nasza korpo wyciska z nas ostatnie soki ciągle żądając nowych i nowych ofiar. Gdybym mogła rzuciła to wszystko w diabły i zajęła się tylko pisaniem, na co namawiają Wysokie Obcasy. Tylko z pisania trudno byłoby mi wyżyć, choć to bardzo lubię. Korpo zresztą tak zżera mi energię, że starcza sił na leżenie przed telewizorem.

I to samotne, bo mój kot mnie olał i pojawia się wdomu średnio raz na tydzień albo i rzadziej, Młodemu dałam ostatnio kosza (kolejny raz, nie rozumie słowa NIE) a z innych towarzyszy kanapowych liczyć mogę ewentualnie na misia.

Taka karma.

środa, 02 lipca 2014

W sobotniej Gazecie Wyborczej było dodatek o ćwiczeniach umysłowych. Jedna stronka była poświęcona jodze. Raz z  jogą miałam do czynienia i było całkiem przyjemnie. Wyciągnęłam jakąś poduszkę, znalazłam broszurkę i dawaj leżeć na podłodze. Z trudem się podniosłam i nie mogłam uleżeć w tej pozycji, która miała być basaną szczęścia. Chyba, że szczęściem nazwać to, że udało mi się wstać ;)

Jednak ćwiczenie pod okiem fachowym instruktorów to zupełnie co innego. Błędy były korygowane na bieżąco, a pozycje dobrane pod ćwiczących. Ćwiczenie z gazety zy płyty obarczone jest ryzykiem, że zrobimy sobie kuku.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Często psycholodzy mówią, że my kobiety nie umiemy przyjmować komplementów. Zamiast podziękować, mówimy, że sukienka stara, buty niemodne i że wcale nie wyglądamy ładnie, bo o tu tu są cienie pod oczami, a tam pryszcz. Czujemy się niezręcznie jak nas chwalą. To chyba nie odnosi się do mnie, bo ja lubię miłe komplemnty i często mówię innym też miłe rzeczy.

Jest taki rodzaj komplementów, którego jednak nie lubię. Czuję się niezręcznie, kiedy ktoś mi zagląda w pracy w dekolt (taki głupi układ biura mamy, że osoba stojąca przy moim biurku patrzy na mnie z góry) i mówi np "no no co za widok". Nawet nie osoba, a facet, parę razy mi się to zdarzyło i teraz starannie dobieram bluzki. Albo dzisiaj- przychodzę na stację, a tam facet, któremu mówię dzień dobry, bo chcę być uprzejma, a on mnie w odpowiedzi zanudza opowieściami dziwnej treści rzuca uwagę, o moich nogach na rowerze. Czuję się wtedy jak obmacana słownie. Molestowana. Poniżona.

Najgorzej, że nie bardzo wiem co powiedzieć. Nie wiem, zobaczyli kawałek nogi czy cyca (oba mam raczej przeciętne, a nogi to już na pewno nie są zgrabne- "spadek" po mamusi) i głupieją. Mało o golizny w mediach? Wydaje im się, że takie szczeniackie komplementy nas rajcują czy jak? Nasze zakłopotanie biorą za zadowolenie? Że też nigdy nie wiem, co w takich sytuacjach robić. Gdyby to był ktoś obcy to pal go licha. Ja jednak nudziarza spotkam na stacji znowu i wiem, że tak będzie szedł, aby mnie przypadkiem spotkać i znowu zanudzać.

Ale jutro ubiorę spodnie.

 

niedziela, 29 czerwca 2014

Obiecałam codziennie poświęcić 15 minut na naukę francuskiego, trzymać się z dala od słodyczy i ćwiczyć. I co z tego wyszło? Francuskiego nie miałam czasu się pouczyć, od słodyczy trzymałam się dosyć blisko, a ćwiczyłam raz chyba i mi przeszło.

Zamiast jednak narzekać, że mam silną wolę muszę wprowadzić zasady planowania, które przecież nauczyłam się na kursie. I przestać narzekać.

Zapisałam się na kurs The French Revolution- po angielsku. Jest taka stronka coursera.org, mają świetne kursy, wszystkie po angielsku, są do nich napisy, aby było łatwiej i to fajna nauka angielskiego.

Mam tylko nadzieję, że to nie będzie tylko moja kolejna obietnica bez pokrycia. Trzymam się za słowo!

wtorek, 24 czerwca 2014

Podjęłam wyzwanie Ewy Chodakowskiej. 30 dni bez słodyczy, ćwiczenia 6x w tygodniu i zdjęcie przed i po. Czy paluszki zaliczają się do słodyczy? Zostały mi od piątku, więc wczoraj trochę paluszków nadużyłam. Po pracy poszłam pobiegać, ledwo doszłam do domu, bo miałam przerwę od kwietnia, spędzoną głównie na leżeniu przed telewizorem. Powód: brak ochoty :) Dzisiaj za to zrobiłam sobie fotkę: pal licho kilogramy czy nawet obwody, fotka prawdę ci powie. Bardzo ładna oponka mi wyszła, bardzo ładna. Czas się za nią zabrać, oby mi nie zabrakło siły woli.

Fotki przed nie pokażę nawet pod groźbą śmierci ;)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 255