Kategorie: Wszystkie | Moje artykuły | Myśli (nie) złote | Zasłyszane
RSS
środa, 16 maja 2012

Dzisiaj już lepiej, herbatkę wypiłam bez zwykłych problemów. Zważyłam się- schudłam 3 kilo przez to zapalenie gardła. Niby fajnie jest schudnąć, ale znam inne sposoby, bez utraty zdrowia. Obawiam się też, że będzie efekt jojo jak już wrócę do normalnego odżywiania.

Diabełek nie wrócił :((((((((


wtorek, 15 maja 2012

Dzisiaj jakby ciut lepiej, mniej odpluwam i nie z krwią. To chyba jakieś małe skaleczenie było czy coś. Nadal jednak mówię jakbym miała kluski w gębie i słaba jestem. Zdołałam jednak zjeść jogurt i starte jabłko i wyjeść ziemniaczki z kapuśniaku, bo takie rozgotowane. I trochę herbaty, ale tylko z filiżanki i po łyżeczce.

Najbardziej jednak martwi mnie to, że mój ukochany Diabełek nie wrócił. Ostatni raz był w domu w czwartek. Brat twierdził, że ostatnie dnie to tylko wpadał i wypadał z powrotem, ale raz dziennie był. Obawiam się, że już nie wróci... Dlaczego mnie wszyscy zostawiają? Najpierw mama, teraz mój kotek... I kto mnie będzie udeptywał nocami??

poniedziałek, 14 maja 2012

Nie poszłam dziś do pracy, tylko do lekarza. Trzeba było zmienić antybiotyk na silniejszy. Dostałam mały opierz za to, że w zeszłym tygodniu chodziłam do pracy. Wiem, powinnam pójść na zwolnienie od razu, nie byłoby tych sensacji. Prawie nie mogę łykać, wypicie filiżanki herbaty dziennie to sukces. Nawet nie dlatego, że tak bardzo mnie gardło boli, tylko przez ten ślinotok. Moje ślinianki po prostu oszalały, spokojnie mogłabym zostać posłem w sejmie i opluwać się z innymi posłami. W życiu czegoś takiego nie miałam. Zużyłam dziś pół rolki papieru toaletowego. Tabletki musiałam łykać na raty, po uprzednim odplunięciu. Najgorzej, że po powrocie od lekarza zaczęłam pluć krwią. Nie wszystko- tylko te takie odkalsznięte z przełyku. Aż się zaczęłam bać co to może być. Poza tym mówię jakbym miała kluski w gębie.

No i schudłam co najmniej dwa kilo, bo nic nie jem- nie da się nic przełknąć.


niedziela, 13 maja 2012

Niestety jest gorzej. Nadal mam kłopoty z przełykaniem, ślinotok, ból ucha, a wczoraj jeszcze mnie głowa bolała tak jakby mi ktoś szpilki wbijał. Jutro idę do lekarza rodzinnego.

Niestety sama się doprowadziłam do takiego stanu, bo zamiast leżeć chodziłam do pracy. Jutro M. już będzie, ale cokolwiek by się działo- idę na zwolnienie. Zdrowie jest najważniejsze.

czwartek, 10 maja 2012

Dzisiaj do zapalenia gardła przyplątało się zapalenie ucha. Bosko. Cały dzień w pracy po prostu czekałam na koniec pracy. Potem jak na złość autobusy nie jeździły pół godziny.

Kupiłam jakie kropelki i modlę się, aby z tego nie wyszło coś gorszego.

Czy mówiłam Wam, że nad morzem spadłam z krzesła i stłukłam sobie łokieć? Więcej nieszczęść nie pamiętam.

Brakuje tylko jakiejś ciąży nie daj boże.

środa, 09 maja 2012

Nadal niestety cierpiąca. Dopiero wczoraj rano mogłam wykupić leki, bo dworcowa apteka w ogóle takowych nie posiadała. Wczoraj zdołałam zjeść tylko kilka łyżek jogurtu, bo takie były problemy z przełykaniem. Co tam jogurt! Własnej śliny nie mogłam przełknąć, a produkowałam jej tyle, że zaczęłam się zastanawiać czy to na pewno zapalenie gardła. Nikt mnie ostatnio nie ugryzł ;) i lisa też żadnego nie spotkałam.

Dziś jest o tyle lepiej, że dałam radę zjeść wczorajszy jogurt, wypić zupkę i wmusić w siebie kisielek. Kęsy bułki okazywały się niestety za duże. Strasznie się też pocę, ale to chyba normalne?

Byle do piątku wytrzymać.

wtorek, 08 maja 2012

Niestety oprócz miłych wspomnień przywiozłam znad morza ból gardła. Bolało mnie już w niedzielę, ale poszłam do pracy. M. na zwolnieniu- szlag jej trafił kręgosłup i kazali jej leżeć. Miła lekarka obejrzała mnie i stwierdziła, że to nie na szczęście angina czego się obawiałam, ale zapalenie gardła. Mam powiększony jeden migdał, trudności z połykaniem, nawet herbata to wyzwanie i straszny ślinotok. Kazała brać antybiotyki i coś przeciwzapalnego, poza tym płukać gardło, pić ciepłę płyny i leżeć. Ale jak tu leżeć? Na razie nie mam gorączki, wczoraj byłam rozbita, ale dziś trochę lepiej, natomiast gardło jak boli tak bolało.

To się nazywa mieć pecha!

niedziela, 06 maja 2012

W czwartek rano pojechałam nad morze ze znajomymi- każdy z innego miasta Polski, zjeżdżaliśmy się osobno. Wzięłam spodnie i polar, bo miało być zimno. Nie ogoliłam się tam i ówdzie, bo uznałam, że kąpać się nie będę, a rozbierać się nie miałam zamiaru. Niestety okazało się, że życie mnie trochę zaskoczyło i golenie się by się przydało. Na szczęście Marcin nieogolonych nóg nie zauważył, a owłosienie w innych miejscach mu zupełnie nie przeszkadzało. Nie pamiętam kiedy robiłam "to" po raz ostatni, wyszło mi, że jeszcze z Robertem. Chyba straciłam wprawę, ale i tak dwóch nocy z trzech nie spędziłam sama.

Czy to oznacza, że jestem zepsuta?

wtorek, 01 maja 2012

Taka ładna pogoda, szkoda kisić się w domu. Postanowiłam odwiedzić matkę chrzestną. Rowerem to zaledwie 9 kilometrów. Opalę się po drodze, powietrza świeżego nawdycham. Zadzwoniłam- jest akurat sama, bo rodzinka pojechała do Sosnowca na grób teściowej. Zmęczona, więc nie chciałam się narzucać, ale zapraszała.

Lecę po jakiś olejek do opalania, aby po drodze się nie spalić.

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Teoretycznie jest długi weekend, ale już w zeszłym tygodniu firma oficjalnie ogłosiła, że poniedziałek, środa i piątek to normalne dni pracy i oddziały mają być czynne. Wiedziałam o tym i bez ogłaszania, bo co roku jest tak samo. Liczyłam wprawdzie, że dziś będzie mały ruch, ale się pomyliłam. Ostatni dzień miesiąca, więc ci co nie robili nic przez cały miesiąc właśnie ten dzień wybrali sobie na pracujący. Klienci, którzy mieli wolne, a nie wyjechali jeszcze ten dzień wybrali sobie właśnie na załatwianie różnych spraw. Ponieważ z M. się podzieliłam urlopem to większość pracy musiałam zrobić sama. W dodatku nie wiem co będzie z moim wolnym piątkiem, bo M. kręgosłup tak uderzył, że nie miała czucia w prawej nodze i wybierała się do jakiegoś bioenergoterapeuty. Obawiam się, że to się skończy jednak operacją, tutaj nie ma żartów.

Tylko, że ja w czwartek chciałam pojechać nad morze. Ostatecznie zrezygnowałam z wyjazdu na Sonisphere- za duże koszta jednak. Muszę myśleć czy mi starczy na chleb, koncert nie jest niezbędny do życia. Jednak jak M. nie wstanie z łóżka to i z wyjazdu nad morze nici...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 216
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

You are The Moon

Hope, expectation, Bright promises.

The Moon is a card of magic and mystery - when prominent you know that nothing is as it seems, particularly when it concerns relationships. All logic is thrown out the window.

The Moon is all about visions and illusions, madness, genius and poetry. This is a card that has to do with sleep, and so with both dreams and nightmares. It is a scary card in that it warns that there might be hidden enemies, tricks and falsehoods. But it should also be remembered that this is a card of great creativity, of powerful magic, primal feelings and intuition. You may be going through a time of emotional and mental trial; if you have any past mental problems, you must be vigilant in taking your medication but avoid drugs or alcohol, as abuse of either will cause them irreparable damage. This time however, can also result in great creativity, psychic powers, visions and insight. You can and should trust your intuition.

What Tarot Card are You?
Take the Test to Find Out.